Wspomnienie Wojciecha Siemiona (dnia 2 listopada 2011 roku)
Tuż przed Zaduszkami miałam okazję spotkać się z publicznością w gronie przyjaciół, w gościnnych progach Teatru w Grudziądzu na koncercie wspomnieniowym "Zaduszki pamięci Wojciecha Siemiona". Siedziałam na scenie patrząc w jej głąb, gdzie punktem kulminacyjnym przepięknej, jesiennej, znakomicie oświetlonej scenografii był ekran, na którym w trakcie koncertu wyświetlano fragmenty filmów, zdjęcia Siemiona oraz dworku w Petrykozach.
Szczególny, niepowtarzalny nastrój, jaki wtedy powstał, wywołał we mnie bardzo żywe wspomnienia minionego czasu, już zamkniętego, zatrzaśniętego… czy na zawsze? Trudno powiedzieć, życie bywa nieprzewidywalne. Uległszy niezwykłemu nastrojowi wstałam trzymając w dłoni muszlę przez którą po chwili śpiewałam, wtórując dźwiękom granego na fortepianie walca. To była pożegnalna improwizacja, powstała pod wpływem tego szczególnego, niepowtarzalnego momentu, wykonana zresztą ze łzami w oczach i wspomnieniem Siemiona w duszy. Siemiona - aktora, artysty, człowieka, twórcy, kreatora i Jego siły sprawczej - tak wielkiej, że nie do przecenienia. Jego mistrzostwa. Oczyma wyobraźni zobaczyłam też twarz nieobecnej tego wieczoru Barbary Kasper-Siemion, towarzyszącej wiernie wielkiemu aktorowi w ostatnich latach życia Wojciecha.
|